Serum-legenda niemalże. Rozpisują się o nim redaktorki i blogerki na całym świecie, głównie w samych superlatywach. No dobrze, ale czy serum amerykańskiej marki za ponad 250 złotych rzeczywiście jest takie cudowne? I tak i nie.

Zapewnienia producenta:

  • Regeneruje, odnawia i uzupełnia naturalne zasoby skóry, dzięki czemu staje się ona gładsza i zdrowsza.
  • Współgra z rytmem nocnej aktywności skóry – oddziałując na nią w czasie, kiedy ma największy potencjał samoodnowy po całodziennym kontakcie ze szkodliwymi czynnikami, zapewniając jej spektakularną odnowę.
  • Zawiera w  99.8% składniki naturalnego pochodzenia i jest wolny od parabenów.

Do tego opisu nie mogę się przyczepić. Serum faktycznie regeneruje i odnawia skórę. Dodałabym, że po miesiącu stosowania jest gładsza, rozświetlona, a rano wygląda na bardziej wypoczętą, a o to chyba nam wszystkim chodzi, prawda?

Lista składników:

Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl Carbonate, Squalane, Rosa Canina Fruit Oil, Evening Primrose Oil, Jojoba Seed Oil, Coriander Seed Oil, Tocopherol, Lavender Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Linalool, Rosemary Leaf Oil, Citronellol, Geraniol, Lavandula Hybrida Oil, Cucumber Fruit Extract, Turmeric Root Extract, Limonene, Citral, Sclareolide, Rose Flower Oil, Jasmine Extract, Sunflower Seed Oil.

Wysoko w składzie jest skwalan – to jeden z tych składników, które powinien być w każdym kremie (więcej o skwalanie już wkrótce). Bardzo doceniam obecność olejku różanego – nie spotkałam się jeszcze ze złą opinią na jego temat – zazwyczaj przynosi spektakularne efekty (na pewno nie powoduje „spustoszenia”). Te dwa składniki sprawiają, że drobne niedoskonałości prędzej czy później znikają. Oczywiście serum nie upora się z trądzikiem czy innymi, większymi trudnościami, ale na drobne krostki czy przebarwienia będzie idealne. Jego rozświetlające działanie zawdzięczamy głównie ekstraktowi z kurkumy (z kurkumy możecie przygotować w domu świetną maseczkę na cienie pod oczami!). Bardzo lubię także zapach tego serum. Jest ziołowo-lawendowy, taki nocny właśnie. Koi, wycisza, uspakaja.

Jak stosować Midnight Recovery Concentrate?

Musicie wiedzieć, że serum ma konsystencję olejku – nie wszystkim będzie to odpowiadać (mnie na początku zupełnie to nie pasowało). Ale odkryłam dlaczego. Zupełnie niedawno dowiedziałam się, że żaden olejek nałożony na suchą skórę nie wchłonie się tak jak powinien. Aby zintensyfikować jego działanie, należy spryskać skórę hydrolatem albo rozwodnionym tonikiem. Olejek musi mieć „poślizg” – gwarantuję, że zobaczycie różnicę. Serum wchłonie się niemal całkowicie – Wasza skóra dostanie to co najlepsze, a Wy nie będziecie musiały męczyć się z tłustym filmem na twarzy.

Ogromny plus dla marki Kiehl’s za ciemną, szklaną buteleczkę – cenne składniki nie mają prawa się utlenić, a także wygodną pipetę – nie wszyscy producenci dbają, by opakowania były tak dopracowane.

A teraz cena…

Za 50 ml koncentratu trzeba zapłacić 264 zł (15 ml kosztuje 100 zł – w tym przypadku radzę zacząć od mniejszej pojemności dla sprawdzenia, czy to na pewno produkt dla was). Czy ponad 260 zł za to „cudeńko” to dużo czy mało? Oczywiście, to zależy czego od niego oczekujecie. Serum jest bardzo wydajne – wystarczą dosłownie 3-4 kropelki, aby rozsmarować je na całej twarzy (szczególnie jeśli wykorzystacie mój trik z hydrolatem). Myślę, że spokojnie wystarczy na 4 miesiące regularnego stosowania codziennie na noc. 260 złotych podzielić na 4 to wychodzi 65 złotych na miesiąc.

No i wreszcie, czy warto kupić to serum?

Serum dostałam do testów, gdybym miała sama zapłacić za nie 260 złotych, najpierw zastanowiłabym się kilka razy, a potem stwierdziła, że… szkoda mi na nie pieniędzy. Za tę cenę spodziewałam się jednak czegoś więcej. Być może dlatego, że moja skóra pragnie głównie nawilżenia, a tego to serum niestety nie zapewnia. Nie wyobrażam sobie zakończyć nim pielęgnacji, to raczej tylko etap przed odżywczym kremem.

Jeśli zależy Wam na otulającym skórę serum o nocnym zapachu, likwidującym drobne niedoskonałości – to czemu nie, ale jeśli oczekujecie głębokiej regeneracji i nawilżenia – musicie poszukać czegoś innego.