roz do policzkow

Pamiętam czasy, w których nie używałam róży ani bronzerów (i one wcale nie były tak dawno). Mimo, że w kobiecych magazynach zawsze pełno było informacji na ich temat, to każda nieśmiała próba ich użycia kończyła się tym, że… lepiej wyglądałam w ogóle nie pomalowana. Pasmo porażek brało się głównie stąd, że jeszcze wtedy nie wiedziałam, że trendy lansowane w mediach trzeba dzielić na pół, czyli w skrócie – zachować umiar.

Pamiętam doskonale moment, w którym dotarło do mnie, że to wcale nie maskara jest najważniejszym kosmetykiem do makijażu. Podczas jednego ze spotkań z przyjaciółką głównie jej się przyglądałam. Patrzyłam i patrzyłam zastanawiając się, co jest nie tak. A raczej tak, bo wyglądała jeszcze lepiej niż zwykle, jakoś tak świeżo, jeszcze bardziej zalotnie i dziewczęco. O czym wtedy rozmawiałyśmy – nie wiem. Zapamiętałam tylko, że tajemnicą jej świetnego wyglądu był właśnie róż do policzków. Róż? Tylko dlaczego ten róż był pomarańczowy?!

Było to kilka (a może kilkanaście już nawet) lat temu. Od tamtego czasu wieloletnie testy tylko upewniły mnie w tym, że to właśnie róż jest najważniejszym kosmetykiem do makijażu. Dzisiejszy poradnik to kompendium wiedzy (nie tylko dla początkujących), o tym jak wybrać idealny odcień różu, jak nakładać bronzer i gdzie przyda się odrobina rozświetlacza.  Nie ma to jednak nic wspólnego z paskudnym, przesadzonym konturowaniem, które sprawia, że przestajemy być do siebie podobne. Róż, bronzer i rozświetlacz mają podkreślać naszą urodę, a nie ją zmieniać.

Kolor różu to sprawa kluczowa

Znacie popularny test z pomarańczową i różową kartką papieru (ewentualnie złotą i srebrną folią) przykładaną do twarzy? Jeśli wasza cera wygląda lepiej przy tej pierwszej – ma to oznaczać, że jesteście ciepłym typem urody, a jeśli druga – to zimnym. Niestety, nie jestem jego zwolenniczką, bo zwyczajnie nie zawsze się sprawdza. Powiedziałabym nawet, że rzadko, bo większość z nas ma karnację mieszaną (przynajmniej w tej szerokości geograficznej). Co to oznacza? Że możemy używać zarówno różowych jak i brzoskwiniowych odcieni – wszystko zależy od temperatury i stopnia nasycenia danego koloru. Bo musicie wiedzieć, że zarówno kolor różowy może być ciepły, jak i pomarańczowy zimny.

Jeśli jesteście w zdecydowanej większości i nie jesteście w stanie określić, czy jesteście typem ciepłym czy zimnym, nie starajcie się przyporządkować do którejś z grup na siłę. Prawdopodobnie jesteście właśnie typem mieszanym – to z jednej strony zaleta a z drugiej wada. Wada, bo o wiele trudniej jest znaleźć idealny odcień, a zaleta bo macie więcej możliwości.

Teraz wyobraźcie sobie jasną blondynkę z piegami i zielonymi oczami. Dobór koloru różu wydaje się banalny – najlepiej będzie wybrać ten jasny, świetlisty, brzoskwiniowy. Ale wystarczy, że ta blondynka będzie mieć niebieskie albo szare oczy, a wszystko przestaje być takie oczywiste, nawet jeśli kolor cery i włosów pozostaje bez zmian.

Wiele zależy też od pory roku i światła. Jasna blondynka w styczniowym słońcu z pomarańczowymi policzkami wyglądać będzie dziwnie, zwłaszcza, że mróz na policzkach i tak robi swoje.

Jak znaleźć idealny odcień różu?

  • Nigdy nie testujcie róży w drogerii, próby powinny odbywać się przy dziennym świetle.
  • Zanim zainwestujecie w róż, którego formuła Ci odpowiada, kupcie kilka różnych odcieni najtańszych kosmetyków – wystarczą 3 różowe i 3 pomarańczowe (marka Essence, Bell czy Catrice ma swoich ofertach produkty za grosze). Warto połączyć siły z koleżankami – macie wtedy pewność, że podzielicie się kupionymi kosmetykami a i koszty będą mniejsze. Jeśli kupno nowych produktów nie wchodzi w grę, wykorzystaj szminki, które nieużywane zalegają w szufladzie i użyj ich tak, jak róży w kremie
  • Maluj każdy policzek innym różem i zestawiaj ze sobą różne odcienie – zakrywaj raz jedną, raz drugą część twarzy i sprawdzaj, która strona wygląda według Ciebie bardziej atrakcyjnie – jeśli nie jesteś w stanie sama tego określić, o pomoc poproś mamę albo przyjaciółkę
  • Róż powinien nieco kontrastować z cerą – ma współgrać, ale jednocześnie na jej tle się wybijać – wiem, że brzmi to bardzo skomplikowanie, ale po pierwszych próbach na pewno w mig pojmiesz o co chodzi
  • Róż powinien być zbliżony do naturalnego koloru ust. Możesz też lekko poszczypać policzki i zobaczyć na jaki kolor się czerwienią – to również niemała podpowiedź.
  • Jeśli to Wasz pierwszy raz i z różem na policzkach czujecie się jak „przemalowane”, postarajcie się dodać koloru także na usta – wtedy całość będzie bardziej harmonijna, a policzki przestaną grac pierwszoplanową rolę.
  • Wszystko zależy od tego, jaki efekt chcecie osiągnąć – jeśli chcecie dodać sobie mroźnych, świeżych kolorów wybierajcie pastelowe róże i brzoskwiniowe odcienie, jeśli zależy wam na bardziej naturalnym efekcie, róż powinien mieć taką samą temperaturę koloru co karnacja.

Jak wybrać odcień bronzera?

Tu sprawa jest o wiele prostsza. Bronzery dzielą się na ciepłe, które opalają nieco skórę i zimne, których głównym zadaniem jest konturowanie. Te ciepłe zazwyczaj pasują do każdej karnacji, musicie tylko uważać z jego ilością – łatwo tu o przesadę. Zacznijcie o tych matowych, są prostsze w użyciu. I jeszcze ważna uwaga – jeśli decydujecie się na róż z drobinkami, niech bronzer będzie matowy – i odwrotnie. Chyba, że malujecie się tylko jednym z nich – wtedy szalejcie do woli!

Gdzie nakładamy róż a gdzie bronzer?

Najważniejsza zasada – nie można zamiennie stosować tych kosmetyków – można używać tylko różu, albo tylko bronzera, ale nigdy bronzera ZAMIAST różu. Dlaczego? Bo przeznaczone są do zupełnie różnych zadań. Róż ma dodać rumieńców, odmłodzić i odświeżyć cerę, a bronzer wykonturować i wysmuklić nasze rysy. Znam dziewczyny, które traktują róż jak bronzer – wygląda to po pierwsze źle, a po drugie zupełnie nie spełnia swojej roli – w takim przypadku lepiej by było już w ogóle z tego różu zrezygnować.

Róż nakładamy na najbardziej wystające miejsca policzków (wystarczy się uśmiechnąć), a bronzer tuż pod kością policzkową. Nie może to być jednak prosta linia, jej granice muszą się zacierać i „przenikać” w kolor karnacji. Do makijażu idealnego przydadzą się dwa różne pędzle – do nakładania różu musi być bardziej precyzyjny więc najlepiej sprawdzi się ten ścięty (drugi na zdjęciu), a do bronzera miękki i bardziej puchaty (pierwszy na zdjęciu).

A co z rozświetlaczem?

Mam do nich słabość i nie przerażają mnie nawet wyświecone nim od czoła do brody twarze na Instagramie. Ale – to co dobrze prezentuje się na wyblurowanych zdjęciach, niestety nigdy nie wygląda dobrze w rzeczywistości, nawet jeśli macie idealną cerę. Rozświetlacz powinien być nałożony tuż nad bronzerem najlepiej pędzelkiem, takim jak ten trzeci na zdjęciu. Możecie pokusić się o dodanie go nieco na czubek nosa, na łuk kupidyna i pod łukiem brwiowym.

Sprawdź najlepsze perłowe kosmetyki do rozświetlania cery

Kosmetyki, w które warto zainwestować

Jak już wspomniałam, testowałam ich już całe mnóstwo. Bardzo lubię wszystkie te, o kremowych formułach, ale na początek polecam te prasowane, są po prostu łatwiejsze w użyciu. O ile w kategorii „ulubiony róż” mam na liście kilka pozycji, o tyle przy bronzerach mniej się czepiam – bardzo lubię „Ziemię egipską” oraz produkty marki Benefit i The Balm, ale świetnie sprawdzają się także drogeryjne bronzery od Essence czy Bell.

Bronzer Chocolate Matte Too Faced, cena 129 zł, róż Bikor, kolor Sunrise, cena 159 zł, rozświetlacz Becca, kolor Champagne Pop, cena 119 zł