aloesove balsam do ciała

aloesove balsam do ciała

Aloesove to kolejna marka koncernu Sylveco (tego samego, który stoi za sukcesem Vianka). W jej ofercie znajdziecie co prawda tylko kilka produktów m.in. kremy i serum do twarzy, płyn do demakijażu, żel czy balsam do ciała, ale wszystkie bazują na najwyższej jakości ekstrakcie z aloesu. Warto podkreślić, że tym pochodzącym z upraw ekologicznych i posiadającym certyfikat UE dla rolnictwa ekologicznego.

Balsam do ciała Aloesove – czym się wyróżnia?

Wykorzystany surowiec to 200-krotnie zatężony standaryzowany ekstrakt z aloesu, który został poddany procesowi liofilizacji. Szybka obróbka liści po zbiorze pozwala zachować aktywność biologiczną i zapobiega degradacji enzymów, dzięki czemu kosmetyki posiadają w swoim składzie minimum 20% czystego organicznego soku z aloesu.

Pamiętacie szał na żel aloesowy marki Holika Holika? Jeśli Wy też namiętnie smarowałyście się nim od stóp do głów, ten balsam powinien Was zainteresować. Bo jest o niebo lepszy od koreańskich odpowiedników!

Test Midnight Recovery Concentrate marki Kiehl’s

Zapewnienia producenta:

  • Lekki balsam skomponowany na bazie odżywczych olejów: lnianego, z wiesiołka i z pestek winogron, który redukuje uczucie suchości i ściągnięcia skóry.
  • Organiczny ekstrakt z aloesu intensywnie nawilża i regeneruje, zaś dodatek witaminy E zabezpiecza przed przedwczesnym starzeniem się skóry oraz negatywnym działaniem środowiska.
  • Kompleks naturalnych olejków eterycznych nadaje przyjemny ziołowy aromat.
  • Dzięki delikatnej formule balsam szybko się wchłania, pozostawiając skórę wyraźnie gładszą, nawilżoną i zrelaksowaną.

Pierwsze trzy punkty – ze wszystkim się zgadzam. Skóra tuż po samym zastosowaniu balsamu jest idealnie miękka i gładka. Co więcej, uczucie nawilżenia utrzymuje się przez kilkanaście (nie przesadzam) godzin – jeśli używacie balsamu wieczorem, rano obudzicie się z cudownie aksamitną skórą. Podkreślę jednak, że nie jest to bardzo lekka formuła – balsam wymaga starannego rozsmarowania. Wchłania się jednak błyskawicznie.

Lista składników:

Woda, Gliceryna, Olej lniany, Olej słonecznikowy, Olej z pestek winogron, Olej sojowy, Stearynian sorbitanu, Sucrose Cocoate, Stearynian glicerolu, Ekstrakt z aloesu, Ekstrakt z liści miłorzębu japońskiego, Kwas stearynowy, Alkohol cetylostearylowy, Witamina E, Guma ksantanowa, Olejek lawendowy, Olejek pomarańczowy, Olejek jałowcowy, Alkohol benzylowy, Kwas dehydrooctowy, Cytral, Limonen, Linalol.

Rewelacja, prawda? Bardzo doceniam, gdy to, o czym informuje przód opakowania, równa się z tym co jest z tyłu w składzie. Aloes wysoko plus jeszcze kilka cennych olejków – nie ma się do czego przyczepić.

Ciekawostki

Kosmetyki Aloesove są nieszkodliwe dla środowiska, biodegradowalne i posiadają składniki pochodzenia wyłącznie roślinnego. Co więcej, nie są komedogenne – polecane są przede wszystkim cerom wymagającym mocnego nawilżenia. Mogą być stosowane w ciąży i w czasie karmienia piersią.

A teraz cena…

Balsam kosztuje 22,90 złotych za 250 ml. Jest bardzo wydajny, starcza spokojnie na 2 miesiące regularnego używania. Warto wspomnieć, że jego przydatność po otwarciu to 3 miesiące – ale to żadna nowość przy produktach Sylveco.

Czy warto go kupić?

Tak, tak, tak! Zdetronizował ukochany przeze mnie balsam Le Petit Marseillais (ten w pomarańczowym opakowaniu, do skóry bardzo suchej). Przyczepię się tylko do dwóch rzeczy – zapach balsamu mógłby być przyjemniejszy. Jest bardzo ziołowy, wolałabym żeby pachniał mniej „aptecznie”. Producent co prawda informuje, że: w recepturach zastosowano kompozycje olejków eterycznych, aby nadać produktom świeże, przyjemne i całkowicie naturalne zapachy. Mimo wszystko, dodałabym do niego jakiegoś ciepełka.

No i druga sprawa – marka reklamuje swoje produkty jako „kosmetyki dla każdego i do każdego typu cer”. Ani to dobrze nie brzmi, ani w żaden sposób nie zachęca (przynajmniej mnie) do kupna – od razu w głowie pojawia się myśl, że jak coś jest od wszystkiego, to jest do niczego. Uznaję więc, że tego hasła nigdy nie widziałam – produkty są naprawdę rewelacyjne.

Ps. Miałam okazję używać jeszcze kremu do twarzy i płynu do demakijażu. Krem świetnie nawilża i regeneruje skórę, ale (w moim odczuciu) nie będą z niego zadowolone posiadaczki cer tłustych – mija kilka minut nim całkowicie się wchłonie. Płyn do demakijażu jest delikatny i lekki – tu również widziałabym raczej cery naczynkowe i suche.

Ps2. Kosmetyki Aloesove możecie kupić w drogeriach internetowych, na stronie producenta a stacjonalnie m.in. w supermarketach Tesco.